o ziarenku, z którego wyrosło wiele kolorowych pasji

wtorek, marca 12, 2013



Między serwetki papierowym wzorem, a wspomnieniem usłanego makami pola się zaczyna. Trzy kolory kłębków włóczki obok siebie. Czasem zbyt wiele ponurych dni.
Innym razem rysunek, w którego treść wplotła się myśl
i chodzi po głowie. Pobazgrane kartki w trakcie rozmowy telefonicznej. Ta niezwykła chwila zasypiania.
O, wtedy wstaję i zapamiętuję.  
Na białej czystej kartce, w notesiku, albo
w szklanym komputera ekranie.

Myśl.

Szkic.

Silne zainteresowanie. Zamiłowanie. Hobby.

Pasja...



Moje życie składa się z pasji. Wielu kolorowych pasji. A, że życie jedno - wszystkiego spróbować bym chciała. Nie skończyłam jeszcze obrazu, którego myśl w głowie namalowanie zasiała, a już powstaje projekt płaszcza, sukienki, smaku zupy, nowe ciasto. Wszystko przeplata się
w kulturowym tyglu. Pcha się na piedestał szydełko potykając o 5 drutów, na których właśnie skończyłam dziergać skarpetki. W międzyczasie odbieram klucze do pierwszego mieszkania z betonem dookoła nowych dnień
i chciałabym wszystko sama. Sama tłuc kafelki w mozaikę, bo skoro Pan Kazimierz może, to czemu ja nie?
Sama polakierować podłogę, a co to za filozofia… A na sufit jakieś „czary”, by budzić się rano i zasypiać inaczej.
Tak było.

Ziarenko zasiali Oni. Przychodzili po pracy do domu (najpóźniej o 16-tej).  Pasjonowali się. Fotografią, malarstwem, dłubaniem z drutu biżuterii, lutowaniem misternie wyciętych kawałków metalu w miniatury pojazdów, przygotowywaniem własnoręcznie kartek świątecznych dla całej wielkiej rodziny  i szyciem.
Do wszystkiego, co robili przykładali się z niezwykłą starannością. Każda ich praca z pasji tworzyła się sercem. Doskonalili swój warsztat, poznawali jego nowe zakamarki. Kruszyli swoją niedoskonałość w drobiazgi, by nadać rzeczywistości nowy smak. I tworzyli. On - elektryk, Ona - "kolejarka".
On rozstawiał w łazience kuwety i powiększalnik. Uciskał koce w szpary drzwi. Robił wielkie ciemno i pozwalał mi przekładać (uważnie odliczając) papier, na którym w kilka sekund pojawiało się to zdjęcie. Magia.
Z wywoływacza do wody, a potem z wody do utrwalacza. I tak w kółko.
Ona, kiedy szyła (ręcznie) pokazywała mi ściegi. Ten prosty za igłą i jak zrobić żeby się nie strzępiło.
Z niepotrzebnych kawałków mogłam lalkom szyć nowe sukienki. Taką motylkową bluzkę pamiętam. Sama mi ją
w ręku uszyła. I szmaciane lalki – te najulubieńsze. Majka, to była większa ode mnie. Cała ze skrawków rozmaitych tkanin. Majkę szyła kiedy spałam, bo na gwiazdkę. Chociaż Jej tata był krawcem, to Ona sama ubrań nie szyła.
Swoje (ekstra) sukienki zamawiała w małym zakładzie. Chodziłam z Nią na przymiarki, bo po drodze była kawiarnia
i „do grającej szafy pięć złotych wrzuć”, i ta piosenka. Kawa (Ona). Ciastko (ja). Wuzetka, albo nie, szarlotka z bitą śmietaną. Do każdej sukienki (prawie) inne buty (szpilki), torebka. Ona się zawsze tak starannie, zadbanie, kobieco nosiła - z takim obrazem kobiety rosłam.

A umiłowanie pasji, wyssałam z każdej sekundy życia od pierwszego dnia urodzin. Wypatrzyłam, podsłuchałam, zamarzyłam. Druty i haft pokazała mi Walentyna, igłę - Ona, maszynę do szycia na pedał nożny (!) ZPT, w szkole – tam  powstała moja pierwsza spódnica bombka (to był szał). Barwić tetrowe pieluchy nauczyły mnie młodsze siostry Mamy. Nie tylko, bo malować oko tuszem do rzęs, na który trzeba było napluć i paznokcie w kolory też One:
Ela i Krysia. Ciąć materiał na kawałki wymusiła ciekawość. Znakomite wykroje w starych wydaniach Twojego Stylu i Burdy (te z lat 90-tych do dziś nieustannie polecam – dziewczyny wiedzą) - prowokowały. 
A kolejki do Hofflandu? To dopiero był motywator! Kiedy szukałam nowej sukienki na poprawę humoru, w sklepach było NIC, a ludzie stali (od piątej rano, a bywało i noc całą!) – to tej sukienki, takiej jak chciałam, oczywiście też nie było.
Ale nożyczki, igła, nici i tetrowe pieluchy – na metry! Prześcieradła, których nie było szkoda na pierwsze próby. Czasem ktoś podrzucił jakieś skrawki z szafy, co mu się pałętały zbędne… Maszyna do szycia i igła w ręku - niezbędnik kobiecości! A pomysły, jak to pomysły, same przychodziły...  Szyłam najpierw tylko dla siebie (potem porteczki i kurteczki dla syna), nie odważyłabym się kiedyś dać komuś mojej szytej „kreacji”, bo jeśli z wierzchu wyglądała efektownie,
to jej wykończenie "z lewej strony" było moją porażką!  Nieustannie nad tym pracowałam. Latami.
W przerwach pomiędzy gotowaniem zupy, akwarelą, pomiędzy lepieniem pierogów, a układaniem z płatków złota ornamentu na obrazie. Ale projektowałam i wymyślałam ciuchy ZAWSZE. Te ważniejsze, co szły do ludzi szyła Antenka (o Antence kiedyś jeszcze napiszę, bo to zbyt ważna postać w moim życiu, by o Niej tylko tak ukradkowo wspomnieć).

„Moda” zawsze była tematem z boku. Vogue we włoskim wydaniu z lat 90’tych (mam dwa zmarszczone czasem okazy) – pożądany, prawie niedostępny! I inspiracje: retro lat dwudziestych, trzydziestych, pięćdziesiątych, dzieci kwiaty.
Ten wczesny Armani, o którego garniturze mogłam marzyć. Te dynamiczne i zdecydowane projekty Thierrego Mugler'a, albo objawienie angielskiej Central Saint Martins College of Arts and Design - John Galiano (spędził pięć owocnych lat w fotelu jednego z największych kreatorów DIORA). Te pękające w szwach kolorów misterne hafty od Lacroix
i szalona VivienneWestwood. Czy Jean Paul Gaultier, mogę tak godzinami...
To gadanie o "lubieniach" - to też moja pasja ;)

Rysowałam i szyłam. Rysowanie sprawiało mi taką nieziemską przyjemność jak smak pierogów z jagodami. Dosłownie! Rysowanie karmiło mój apetyt życia. Bo zanim cokolwiek uszyłam, najpierw i tak rysowałam.
Ale to rysowanie, malowanie z szyciem chciałam zawsze łączyć...

w deszczu miłości moknę
Nigdy nie potrafiłam znaleźć się w szufladzie z jednym opisem. Z uporem maniaka poszukiwałam, co czynię do dziś, nowych wrażeń. Odkrywając w sobie potrzeby twórczej realizacji poza szablonami: malarz, ilustrator, rysownik, animator, dekorator wnętrz, czy kura domowa. Szycie, to tylko jedna z moich pasji, ani mniej, ani bardziej ważna
od pozostałych. Każdej poświęcam się sercem, do utraty tchu, z tą samą siłą emocji.
Bo troskliwie podlewane w domu ziarenko - rośnie i owocuje ;)
(p.s. dzięki Mamo, dzięki Tato!)

Ale dlaczego tyle dziś o tym piszę? Skąd te wspomnienia w obrazach, szkicach, słowach?
Hmmm. Jestem tu dzięki dwóm niezwykłym kobietom Bezdomnej Wiolettcie z Szafy i Agi z Agilionu.
Poznałyśmy się na konkursie Łucznika.  I od owego "Łucznika" moja przygoda z blogowaniem się zaczęła.
Pewnie nie raz o tym jeszcze wspomnę, bo nasza przygoda z szyciem będzie miała swoją nową historię.
Ale dziś, chciałam Was Ambasadorki i Ambasadorów szycia, którzy nie wiedzą (jeszcze) albo mają obawy (niesłuszne) - zaprosić do udziału w konkursie:
klik na obrazek
Nagrody (wyborne!) zostawiając z boku, pozwólcie się innym i sobie nawzajem poznać.
Szycie to urocza pasja, która potrzebuje wsparcia, uwagi, konstruktywnej krytyki, towarzystwa i adoracji.
Macie już czasu niewiele, bo do 16-tego marca!
Zgłaszajcie swoje blogi w premierowej edycji Szyciowego BLOGA Roku poprzez formularz.
Trzymam kciuki!

Serdeczności
☼ Maryś


p.s. przekierowuję bloga na nową prywatną domenę - testuję przekierowania, więc mogą się pojawiać problemy techniczne - wybaczcie :)

Zobacz też

133 Wasze i moje gadu-gadu

  1. Zawsze zaskakuje mnie lekkość, z którą przychodzi Ci pisanie. Piękne słowa i takie inne nie zwyczajne. Projekty oczywiście też cudne, pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło - tym bardziej, że czasami wcale nie pisze mi się lekko - tym bardziej cieszy jeśli się lekko czyta :)))
      Pozdrawiam Marto!

      Usuń
  2. Uwielbiam Cie czytać:) tak wiem, już Ci o tym pisałam.... Pisałam też, że pięknie piszesz i będę się powtarzać:) co do szycia to ja tylko ręcznie coś tam poTworzę, maszynę, która mam niestety nienadaje sie już do naprawy... Dostałam ja w październiku tamtego roku, ale ostatnio była używana w 1983 roku... Ale po co ja Ci to piszę;)? A jeszcze Ci napiszę, że marzy mi się uszyć sukienkę taka z lat 60.... Może kiedyś sie uda... Dobra kończę już nie nudzę:) jeszcze raz powtorzę, że cudnie tu u Ciebie:) i juz zmykam:)
    Pozdrawiam niebiesko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yolciu, a może się uda uratować, może jak nie padła mechanika to wystarczy naoliwić poczekać i może zadziała? Powodzenia w realizowaniu planu sukienki :)))
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Uwielbiam Ciebie czytać. U mnie wszystko inaczej a jednak podobnie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Janeczko, bardzo to miłe - a z tymi podobieństwami tak już bywa ;)))
      Pewnie nie raz jeszcze nam się ujawnią!

      Usuń
  4. Och Maryś! jak ja lubię Ciebie...czytać też i chciałabym Cię poznać osobiście jesteś Niezwykła...
    buziaki
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest do zrobienia! Jak się kiedyś wybiorę w Twoje okolice dam znać :)))))))
      Moja TY niezwykła :))))

      Usuń
  5. Maryś ze mną łucznik od samego początku mojej przygody- staruszka 466 - uczymy się siebie nawzajem ciągle i ciągle i coraz lepiej się rozumiemy.

    I tak o tej lewej stronie - ja stale nad lewą pracuję, bo z przodu może i jest już ładnie, ale lewa musi być dopieszczona ... każdy patrzy "jak to jest zrobione" i ważne, żeby nawet za lewą stronę nie trzeba było się wstydzić ;)

    Ściskam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój staruszek poszedł w dobre ręce i nadzieję mam, że jeszcze służy, choć on kapryśny był. Ale przeszyliśmy sporo kilometrów wspólnych ściegów ;))))))

      Usuń
  6. "Nigdy nie potrafiłam znaleźć się w szufladzie z jednym opisem. " - A myślałam, że tylko ja się nie mieszczę. Jak to dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz! Co więcej, ja może bym umiała, ale sam fakt siedzenia w jednej szufladzie uporczywie mi doskwierał! :)

      Usuń
  7. Maryś-wszystko masz lekkie-pióro i kreskę.
    Tego Ci zazdroszczę,ale nie tak,ze oczy bym Ci wydrapała,ale tak serdecznie-sama bym tak chciała.
    Wiele potrafię,ale chociaz rysowanie nie stanowi problemu,to jednak brak w tym lekkości.
    Wszystko jest taki e"dopracowane",a chciałabym,zeby było lekkie. No cóż-nie mozna mieć wszystkiego.
    Czytam Cię od dość dawna,komentuję rzadko (ten anonim jest taki zimny i sztywny),ale dzisiaj musiałam.
    Jak zobaczyłam te szkice pięknych kreacji-wróciły moje wspomnienia z dzieciństwa i moja "ONA",która nie ucząc mnie niczego-pokazała wszystko.
    I też długo prześladowała mnie "zmora lewej strony".Wszystko dawałam Jej do "recenzji",a ONA spokojnie,uśmiechając się mówiła- "pamiętaj,że najważniejsze jest to,czego nie widać". Wtedy odnosiłam to wyłącznie do mojej "lewostronnej niedokładności",dzisiaj wiem,że miało to większy sens.
    Dzięki Maryś za tem wpis,poruszyłas czułą strunę.
    Bożena.
    P.s.Płaszczyk nosi się cudnie i już nie mogę się doczekać się wiosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko! Ja to bym nawet chciała byś mi oczy wydrapała, ale z radości :))))
      I najbardziej to mi miło, że się cudnie nosi - to jest największa radość moja! I dziękuję za słowa, wizytę. To pokazywanie najpiękniejsze. Jak się ma co naśladować, a potem wspominać - to te wspomnienia ciepleją i ogrzeją... Ściskam serdecznie :)))

      Usuń
  8. oj Maryniu ,Maryniu kochana...jesteś wyjątkowa:))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aQratnie to ja to samo mogę powiedzieć o Pani, Moja Droga :))))))))))))))))

      Usuń
  9. parasolkowa bluzka jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, to sukienka ołówkowa. Ponoć nosi się znakomicie. Tak pisała nowa jej właścicielka ;)))

      Usuń
  10. Oj Maryś jak Ty umiesz mnie przenieść w inny wymiar rzeczywistości... zmieścić się w jednej szufladzie? Niemożliwe!
    I zawsze tak miałam... nie wyliczę co robiłam w swoim życiu z pasją... za długo by pisać. Szycie też było... szyłam dla całej swojej rodzinki... to zaszczepiła mi moja M. Ale musiałam mieć wykrój, też korzystałam z Burdy ... ale potem już nie były takie...
    Haft? No cóż, ja z kolei w tym przypadku miałam inne przygody z lewą stroną... Moje haftowane na jedwabiu obrazy z lewej były na tyle idealne, że nikt nie chciał mi uwierzyć, że to ręczne... tak, że ja teraz mam nadal ładnie z lewej ( bez supełków itd ) ale już nie idealnie;)
    Te szkice... piękne... żurnalowe rzekłabym...
    Buziole ślę... i pisz... bo lubię Cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na początku musiałam mieć wykrój, chociaż... Jedną, przepraszam no kilka sukienek w młodości uszyłam "na oko", ale ich lewa strona i wykończenie były mało fotogeniczne ;)))
      Ja to jeszcze dużo nie próbowałam. Jeszcze ;)))
      Dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  11. No,no podobne te Twoje wspomnienia Maryś do moich z małymi poprawkami .
    U mnie niestety ta szyciowa pasja przygasła i tylko się tli .
    Miło było wpaść i odświeżyć swoje wspomnienia poprzez Twoje :)
    Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tli? TO trzeba ją rozpalić - niech nie wygasa. Przyjemność z noszenia tego, co sami sobie uszyliśmy jest nieziemska ;)))))

      Usuń
  12. Ponownie podziwiam pomysły, realizację, zdjęcia, słowa... :)
    Się zgłosiłam - obadamy, czym to się skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nisko się kłaniam i kibicuję Twemu zgłoszeniu Kasiu :)))
      Zresztą wiesz!

      Usuń
  13. ahh super post!! i świetnie się czyta!! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. hihihi jak się zobaczyłam na "dzień dobry", to ze świstem wciągnęłam powietrze ;)))))
    Jak ja uwielbiam Twoje rysunki, uszytki, wszystko... a to chyba dlatego, że wkładasz w wykonanie tego wszystkiego tyle siły emocji i tyle samej siebie. Jesteś jak kolorowy motyl, który zostawia pyłek ze skrzydełek na wszystkim czego dotknie (niezależnie czy dotknie fizycznie, czy tylko słownie, mentalnie).
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to dobrze, że mam oręż by Cie przyciągnąć hahaha
      Jeszcze pewnie w zakamarkach coś tam ukrywam, to będę trzymać na trudne czasy ;)))
      No i z tym pyłkiem to mi połaskotałaś - wiesz jak to dopinguje???
      Wiesz... :)

      Usuń
    2. no wiem wiem, ale Tobie skrzydeł nie trzeba dawać, bo masz ich Kochana chyba w zapasie ;))))))

      Usuń
  15. Spod Twoich rąk wychodzą prawdziwe cuda.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Anua - spod Twoich również, tak, tak ;)

      Usuń
  16. U mnie było podobnie :-) Rodzice byli nauczycielami, a poza pracą Matuś szyła, Tatuś malował, rzeźbił... Mi jakoś bliżej do Matuli. Moja siostra i brat nie połknęli żadnego haczyka i trochę było mi szkoda, że talent Tatusia umarł razem z nim. Aż tu nagle niespodzianka. Moja Magda :-)
    Ale Ty to już w ogóle zachwycasz! Tyle talentów w jednym ciałku! Rozumiem, że zgłosiłaś swój blog na konkurs? Trzymam kciuki i oczywiście zagłosuję!Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Elunia, że mi kibicujesz ale tym razem to dla odmiany ja bym chętnie pokibicowała Tobie. A Madzia dopiero zaczyna Kochana, Ona Cię jeszcze pewnie nie raz zaskoczy ;)
      Ciekawe, czy moja ulubienica Panna D. się też obudzi z dziedziczną pasją. Przychodzi taki moment ;)))))))

      Usuń
  17. Pięknie piszesz i obudziłaś we mnie wspomnienia z dzieciństwa :)
    Była co prawda tylko mama, ale za to mam całe mnóstwo rodzeństwa częściowo starszego, które zdążyło mnie tego, czy owego nauczyć i najstarszy brat, też miał powiększalnik, kuwety z roztworami, czerwoną żarówkę i suszarkę do zdjęć... też do łazienki nie wolno było wchodzić czasami zbyt długo (bo jako jedyne pomieszczenie, nie miała okna i łatwiej było zrobić ciemność), a rano przed szkołą zawsze miałam bojowe zadanie... wysuszyć zdjęcia, które brat w nocy wywołał.

    Starsza siostra szyła... szyła i szyje tak, że chyba nigdy jej nie dorównam. Nie ma znaczenia, czy to płaszcz, czy zwiewna sukienka, czy naprawa rozdartego ubrania tak, że każdy myśli, że tak było od początku... ale ją szycie nie pociąga... szyje jak musi :)

    Mnie pociąga, a tak nie potrafię jak ona... śmiesznie los rozdaje talenty czasami :)

    Piękne są Twoje projekty, nareszcie się zgłosiłaś :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przy jednej łazience w domu - to problem hahaha - ale pasja rzecz niesłychanie ważna.
      I wiesz co... Nie mogę słuchać, że "Ty tak nie potrafisz" - bo akurat nie tylko widziałam - też posiadam rzecz uszytą i zdanie mam odmienne, o! :)))

      Usuń
    2. Oj tam... ;)

      Głos oddałam, bo osobowością jesteś dla mnie bardzo ważną :)))

      Usuń
  18. to wspaniele ze w twoim otoczeniu byly osoby o ktorych mozesz czerpac...efekty sa cudowne, wspomnien tylko pozazdroscic...te projekty obledne!!!
    szyc potrafie i ja... recznie to nie to samo a maszyny nie mam wiec innym zycze powodzenia w konkursie...
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... Swoją pierwszą maszynę miałam / dostałam jak mój syn miał lat osiem - do tego czasu i sobie i jemu wszystko szyłam ręcznie - nawet płaszcze! I uprzejmie donoszę, że obrębiałam ręcznie lewą stronę starannie (może nie efektownie), ale ręczne szycie ma niezwykłą WARTOŚĆ :)))

      Usuń
  19. Kochana, ja szyję tylko w myślach, projekty na kartkach bywały i są, ale nigdy nie umiałam się dogadać z igłą ;), a że Ty masz wiele pasji, to czuć ;), zresztą tylko ludzie bez wyobraźni nie mają pasji, a Ty przy takich rodzicach musiałaś je mieć we krwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta igła to wymaga sporo zacięcia. I cierpliwości wymaga oj więcej niż pozostałe narzędzia. Ale uparty trafił na upartego i poszło. Myślę, że nie tylko dom, ale i czasy to wymusiły.
      Chciałam mieć ładną kieckę - nie było wyjścia jak tylko szyć :))))

      Usuń
  20. :) oj Ty Kobieto. Fajnie się czyta, jak ktoś tyle emocji wkłada w to co robi , jak się tym cieszy, choć czasem psioczy bo ciężko czasem jest. Ale dzięki tej Twojej miłości to co robić naprawdę jest wyjątkowo udane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, hmmm - nikt kolorowo nie obiecywał. Trzeba czasem wypłakać, żeby kolejny krok postawić, żeby miejsce zrobić - to jak z porządkiem - taki porządek w duszy - odkurzanie emocji ;))))

      Usuń
  21. jako, że i tak gadamy przez telefon sto razy dziennie to dziś napiszę tutaj bo masz ważne dni teraz a i ja okna myję.. :) to tylko zdanie.. sukienka "malibu" wymiata!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymiatała, prawda - bo Antenka ją szyła ;)
      Ja se tylko porysowałam :)))))

      Usuń
  22. Rety, Maryś, ja za każdym razem kiedy Cię odwiedzam jestem pełna podziwu. Tyle w Tobie zdolności, talentu, umiejętności, pasji... aż trudno uwierzyć że to jedna osoba :)))) Sukienka-tunika z parasolem przepiękna jest :)))
    Ja szyję od roku, ale to moje szycie takie... chciałabym kiedyś tak jak Ty potrafić od projektu po realizację :)
    Pozdrawiam i zapraszam Ciebie i wszystkie Twoje czytelniczki do siebie na candy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wymaga przełamania oporów! Narysować i nie bać się, że nie wyszło, próbować i tak do oporu! NIe zawsze ten pierwszy wychodzi - własne wykroje wymagają dopracowania i zasobu na "próby i błędy" tylko bać się, że nie wyjdzie NIE WARTO ;)
      Trzymam kciuki!

      Usuń
  23. Maryś no szok no! Powinnam niby przyzwyczaić się ale nie nie.. za każdym razem szok!! talent talent TALENT!! a najbardziej podoba mi się urywek: On - elektryk, Ona - kolejarka. Piękne Maryś :) A modelka podoba mi się najbardziej ta w czarnej sukience z bazgrołami :):):) Wielkie uściski Maryś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko jedno zdanie, no wiesz, a tak się starałam! Hahaha - uściski ;)))))))
      Ale z modelką to pojechałaś chyba za ocean prawie, jak się tak na modelkę nadaję jak truskawka do rosołu ;))))))

      Usuń
  24. Cudownie mieć rodziców którzy zarażają swą pasją...uczą miłości, wrażliwości na otaczajacy świat...
    Usciski:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wiesz, bo teraz kimś takim jesteś :))))))))))))))))))

      Usuń
  25. Maryś, jak zwykle pięknie opisałaś swe myśli... czytam a oczy wyobraźni pokazują mi scenki, tak pięknie, obrazowo piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak miło się czyta takie komplementy! Cześć Anno :)))))))

      Usuń
  26. Maryś, Twoje lekkie pióro rodzi zaczytanie, które wzmaga się z każdym kolejnym wersem ...

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też "łucznikowa" :) Może jakiś klub założymy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, a widzisz... No to jest nas sporo ;))))
      Zaszył nas ten Łucznik!

      Usuń
  28. Ludzie jak dobre anioły zarażający swoim pięknem, zostawiający cząstkę siebie, jak dobre drogowskazy:)))
    Kobieto z pasją Kochana Ty, ogromna radość czytać o takim pragnieniu "życia" w tym, co kochasz:)))
    Mnie "zarażasz" swym pięknem za każdym razem:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak to zaraźliwe to wspaniale, to ja będę skakać na wysokość lamperii i zarażać ile sił :))))))))
      Serdeczności :)

      Usuń
  29. Jak miałam 20 lat to i przy maszynie siedziałam.Pamiętam uszyłam bluzkę i spódnice ale byłam dumna z siebie:)
    Jestem troszkę jak Ty tu maluje(ściany)tu gipsuję tu przytnę,wyhaftuje,ugotuje,kiedyś nawet "elektrykę kładłam" w pokoju(bo tato elektryk)no ale zdjęcia są moją największą miłością

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to tylko korki umiem wymieniać ;))))
      Ale lampki takie z baterii i mydelniczek umiem robić, taką minielektrykę hihihi
      Za to ta Twoja miłość się rozwija znakomicie, ja mam słabość do takich magicznych zdjęć!

      Usuń
  30. I pomyśleć ,że szycie za mną się wlecze od dziecka i nawet rok w szkole krawieckiej byłam ale uciekłam I co ? I tak mnie to szycie dogoniło wytaszczyłam starego łucznika i dziś szyję popierdółki ale przecież to się szyciem nazywa.Dla mnie za wysokie progi na taki konkurs ale po namawiam dziewczyny co pięknie szyją .A Ty kochana to ja wiem ,że życia mi braknie żeby zachwycać sięw Twoimi pasjami.Przecież to co tu dziś zobaczyłam to ...No dla mnie jesteś niesamowita kobita:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj Kobito, nie żadne wysokie progi tylko skoro szycie, a wspólne szycie nawet na odległość tak pięknie zbliża ludzi tej samej pasji - to czemu "za wysokie" dzięki zgłoszeniu inne pasjonatki szycia będą miały okazję odkryć Twój blog! A Ty ich - to zabawa, przygoda, radość :))))
      Ja liczę na Ciebie :)))

      Usuń
    2. cała odpowiedź mi się wysypała i znikła... pokaż się innym szyjącym i poznaj inne szyjące - nie progi wysokie tylko przygoda, zabawa!
      trzymam kciuki ;)))

      Usuń
    3. Ło matko ależ mi dałaś kopniaka aż mi się chce tańcować dzisiaj:))Dziekuję ♥ to ja idę się odnaleźć w tym wielkim kreatywnym świecie mistrzyń krawiectwa;)))

      Usuń
    4. Się nie zapiszę jednak, bo mojego bloga założyłam w lipcu a regulamin przewiduje czerwiec.

      Usuń
    5. patrz - nie znikł mój wpis jednak - z jakimś opóźnieniem wpadł - ale pamiętaj, że to pierwsza edycja, więc w przyszłym roku będę Cię za uszyska ciągnęła! :)))))

      Usuń
  31. Można czytać ... czytać ... czytać ... i spoglądać na te kreski piękne ... i projekty zrealizowane ... Rodzice - jak pięknie o nich piszesz ... Maryś Ty nawet najprostsze rzeczy, czynności podnosisz do rangi sztuki swym zaangażowaniem i pasją ... o rysunku,malowaniu,szyciu, pisaniu .... nie wspominając :) Buziaki ślę ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gotuję z pasją (czasem) jak mam tę "ochotę" fantazję, pomysł! ;)))
      A z tymi pozostałymi - to ja chyba inaczej nie potrafię. Boli i uwiera jak muszę coś "szybko" na czas, ja potrzebuję zawsze móc kawałek tego serca wcisnąć ;)))
      Ja Buziaki wielokrotnie odwzajemniam!

      Usuń
  32. jak Ty pięknie piszesz :)))))))))))))))))))))) to tez wieeeelki talent :))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Joasiu! Lubię pisać :)))))))))

      Usuń
  33. Oj Maryś, za każdym razem pokazujesz swoją inną część, inną stronę.
    I tak ja przedówczynie uważam, że nawet najprostrze rzeczy u Ciebie urastaja do wielkiej rangi.
    A pasja?
    Chyba bez niej życie nie warte nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, a w Twoich ustach niezwykłe są te słowa dla mnie osobiście, bo Ty nie wiesz i ja nie wiedziałam do niedawna, że podziwiałam Twoje prace od LAT ;)
      Jest mi ogromnie miło :)))

      Usuń
  34. Maryś, Ty jesteś jak Gwiazdka z Nieba :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ♥ to niech mnie będzie naście, by się Tobie na niebie na kształt motyla wyświetliło ♥
      Moja Wywróżko :)))

      Usuń
  35. Piekne rysunki,suknia z sentencjami świetna!I to ,co (i w jaki sposób) piszesz ,też jest piękne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elunia, bardzo miło czytać Twoje słowa, bardzo. Ściskam cieplutko :)))
      p.s. czekam na kolejny cytat, bo Elis widziałam wyprzedziła wszystkich, a zabawa przednia ;)))

      Usuń
  36. Napisałam komentarz,ale go nie widzę;(

    OdpowiedzUsuń
  37. To jeszcze raz:)
    Uwielbiam Maryś do Ciebie zaglądać, bo przepięknie piszesz o swojej pasji, życiu i codzienności:)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  38. Tak daleko, choć tak blisko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raptem jeden guzik w telefonie :)
      Nacisnęłam JA hihihi

      Usuń
  39. Słońce, jak zawsze pięknie, a płaszcze żubrowe pamiętam;))) Jak ja lubię Twoją kreskę!;)
    A Młoda coś przestała rysować, mam nadzieję, że jej wena wróci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się - weny w tym wieku zataczają koła, a że koła to zawsze wraca do punktu - pozwól jej na smakowanie :)))))))))))
      p.s. pewnie teraz robi biżuty :)

      Usuń
  40. Wzruszasz, dotykasz sedna! Pozdrawiam. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak to wszystko pięknie napisane... w słowa zaklęte- zatrzymane na zawsze...
    Od niedawna do Ciebie zaglądam.. ale każdy wpis przeżywam... każdy do przemyśleń zmusza...
    I ja długo podpatrywałam (przyjaciółkę) zanim odważyłam się pierwszą karteczkę sama stworzyć... tylko mnie się zawsze wydawało, że nie umiem, że wszyscy do okoła lepiej to robią... wciąż jeszcze uczę się wierzyć w siebie...
    Mam swoje jakieś tam talenty ale szyć i malować zdecydowanie nie potrafię... to nic... po Ty pięknie potrafisz... więc cieszę oczy i duszę Twoimi wpisami ;-)))
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie ogromny zaszczyt czytac takie słowa. Te pasje, kiedy nam się wydaje, że wszyscy robią coś lepiej od nas - to chyba naturalne - ja też tak mam. Też mam wieczne obawy, że to jeszcze nie jest TO, co chciałam osiągnąć. My sobie sami stawiamy wysoko poprzeczkę. Myślę nad tym tez często...

      Usuń
  42. To istne Czary są Maryś... wszystko tak pięknie napisane... tak, że czytając zawsze przenoszę się w inne miejsce... do świata opisywanego przez Ciebie. Podziwiam Cie za Twoje pasje za umiejętność pisania... Los obdarował Cię zapałem do wielu spraw i nie wątpliwie talentem, to duży dar. Szkoda, że mój zapał... jest słomiany :D i niestety ale nadal szukam swojej ścieżki, swojego celu... choć czas leci, i już tyle wiosen za mną... Pozdrawiam Cie serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ze słomianego dojrzał w bardziej konsekwentny, ale swoich dróg poszukuję nadal. Uwierz ;)))))))))))

      Usuń
  43. Marys, jak ja lubie Cie czytac:)))
    cudne szkice i realizacje, widac wielka pasje i milosc do tego przede wszystkim...:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Cudne te Twoje wszystkie "twory" ...rysunkowe, projektowe, słowne:) a jak się ma takich nauczycieli.... no i wsparcie w koleżankach... super:) uwielbiam do Ciebie zaglądać:) ściskam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wsparcie to najważniejsze i akceptacja, bo to chyba Ona pierwsza po kroku pozwala na ten następny... Dziękuję :)

      Usuń
  45. Maryś, cudownych poranków z pasją i niebem na suficie... :*

    OdpowiedzUsuń
  46. Przypomniałaś mi Maryś sytuację z dawnych lat, mojego dzieciństwa. Moja mama też szyła, tak zwyczajnie dla siebie, dla nas dzieciaków. Miałam najpiękniejsze stroje na wszystkie bale przebierańców. Sukienki z tiulami, falbankami, z żyłką w środku jakoś zamocowaną żeby sterczała dostojnie. Były spódniczki, spodnie itp. A babcia robiła dla nas sweterki na drutach, skarpety, czapki, szaliki. Jakie to wspaniałe wspomnienia...
    Dziękuję Ci, że mogłam się choć na chwilę przenieść do czasów mojego dzieciństwa.
    Buziaki
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że powracająca tradycja rękodzieła i magia szycia, dziergania, haftowania powraca do nas, naszych dzieci i nadal ręcznie robione rzeczy są powodem radości obu stron i tej tworzącej i tej obdarowanej ;)
      Tak myślę, taką mam nadzieję :)
      Cała przyjemność po mojej stronie ;)***

      Usuń
  47. Maryś, to Cud prawdziwy móc czerpać z pasji Rodziców:)...i być rozumianą i dopingowaną do rozwijania własnych pasji....:)
    Czy wiesz, że moja Siostra ma na imię Gosia?:)
    Te bluzeczki idealnie dla naszej Trójcy:)!!
    Moja Mama ręczne robótki ma opracowane do perfekcji...myślę, że po Niej mam smykałkę...
    Tato też uwielbiał dłubaninę...innego rodzaju, był majsterkowiczem...PERFEKCJONISTĄ...jak się za coś zabierał to na milion procent...dbał o najdrobniejszy szczegół....ja chyba nie mam aż tyle cierpliwości co On....(..jak nie lubię pisać w tym czasie przeszłym...:(!!)...
    Tulam Maryś!:*
    P.S. ...a kiecka czarna ze złotymi literkami to taka piękna, że aż zazdrość człowieka zżera...że i sukni, i figury brak!:)))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym zrozumieniem, to różnie bywało ;) A kiecka ta "popisana" jak ją wołają - to moja duma ;)))
      Cudownie, że Tobie do gustu tez przypadła Oleńko ;)))))))))
      Oj tam figury, raz są lepsze raz gorsze! TO się zmienia!

      Usuń
  48. Zdecydowanie wolę u Ciebie czytać niż cokolwiek pisać.Moje słowa mogłyby Twoim buty czyścić kochana. A szycie tylko mogę podziwiać.Niestety nie przejęłam umiejętności po mamie. Miałam ponoć być Wojtusiem :-).Trzymam kciuki za szyjące dziewczyny i chętnie je poznam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Maszko, że czytasz - czuję ;)
      Z tymi słowami, to rzecz gustu, bo ja Twoje czytam - połykam. Cieszę się nimi, no kocham. A do swoich wciąż ale jakieś - i sama widzisz!
      Ja miałam Wojtusia - taką lalkę hihihi
      Szyjące też chętnie poznam, jest ich coraz więcej tam "dodanych" i wiele nowych blogów, których nie znałam :))))

      Usuń
  49. Tak wymownie pisać jest trudno , jeszcze o sobie tym bardziej ... cenię za dojrzałość i mądrość i umiejętność dzielenia się ,a talent podziwiam nieustannie ucząc się ,tylko czy na wszystkie pasje życia wystarczy ... tak się zastanawiam i już nie muszę sobie odpowiadać ,bo widać chcieć to móc - serdeczności ślę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest trudno. Ale te słowa sa pewnym moim maleńkim pomnikiem dla tych, którym już prawdziwymi słowami nie moge podziekować - a jest za co :))))
      Kazdy odnajduje tę własna dróżkę, moja wciąż jest gdzieś na począteczku, cały czas mam nadzieję, że starczy mi tego czasu, tego zapału i tej energii by dokończyć kilka waznych, a zaczętych dopiero projektów :)))
      Ściskam cieplutko!

      Usuń
  50. Ileż Ty zdolności wyssałaś z mlekiem mamy:)I ile one w Tobie nowych zrodziły...:)Rozwijaj się dalej ile się da, a ja namiętnie będę Ci kibicować:)
    Buziolki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zrodziły - mnogość :))) Ale to taka niezwykła przygoda jest na życie to obejmowanie czule tych pasji, że nie moge przestać :)
      Dziękuję Ludeczko! ♥

      Usuń
  51. Słońce ♥ nabieram sił by napisać...a Twoje malowane ♥ ubranka i nie tylko...marzenie...
    d.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorciu, trzymam za Ciebie dobre myśli. Wiosna niebawem nam dorzuci energii ♥
      Trzymaj się cieplutko!

      Usuń
  52. Zachwyciły mnie te projekty! Już upatrzyłam sobie kilka, które chętnie zgarnęłabym dla siebie :P Ten rysunek z czterema białymi sukienkami z pomarańczowymi elementami! Cudne! A ta najbardziej po prawej - idealna! Albo ta czerwono-pomarańczowa <3 I ten płaszcz z niebieskim motywem na dole i tym kwiecistym białym wzorem. Cudowne! Także życzę powodzenia w gromadzeniu ludzi szyjących. Chętnie będę się przyglądać... sama niestety nie szyję. W sumie nie wiem, jak to się stało, że szycie nie stało się moją pasją. Mam poczucie, że mogłoby mi się spodobać... ale jakoś jeszcze nie miałam okazji się w tym bardziej sprawdzić. Wszystko przede mną! Póki co, obserwuję :)

    A przy okazji zapraszam do mnie na konkurs z Kapibarą:
    http://www.wnetrzazewnetrza.pl/2013/03/konkursowa-kapibara.html
    Naprawdę fajne nagrody :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą Magdaleno. Na żadna pasję nie jest za późno, a przygoda z szyciem dla siebie przynosi wiele satysfakcji ;)))))))))
      Dziękuję za zaproszenie :)))))

      Usuń
  53. Maryś kochana, co tu pisać, gdy ja beksa jestem taka okrutna...
    słów brak
    Czarną kreację z mega dekoltem (choć ten na zdjęciach jakby zbyt mały) chętnie bym przygarnęła i w domku bym nosiła... Brzmi strasznie? Pomyśl tylko jakiego szyku bym zadała, tak w kuchni, przy garach ;)))

    Ale i tak wciąż myślę o tej dziewczynce z misiem za nogę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jomo, największego i wcale za złe nie mam, bo uwielbiam, że najlepsze kreacje w domowych kuchniach sprawdzają się ku uciesze najważniejszcyh nam w życiu ludzi. Będę pamiętać o tym, że dekolt za mały - hahaha ;)
      Gdybym sobie większy zrobiła pewnie też radość! A w sprawie dziewczynki na pisałam - czekam na @
      Serdeczności Dobra Nowinko :)

      Usuń
  54. Uwielbiam do Ciebie przychodzić. Ty jesteś moim darem życia...
    Jestem u Ciebie codziennie.
    W końcu przychodzi czas na napisanie komentarza. Dłużej już nie wypada odciągać!!!
    Cudownie się Ciebie czyta. Bo Ty jesteś najcudowniejszą ISTOTĄ!
    Karmisz nas wszystkie swoimi dobrymi emocjami i przepięknymi obrazami.
    Los obdarzył Cię wieloma talentami...
    Ślę serdeczności.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo, ja zaś odwiedzając Cię nadrabiam zaległości i kontempluję z czułością - te podróże, których nie odbyłam, a odbywam :)****
      Odwzajemniam ♥

      Usuń
    2. Maryś, byłam zmuszona wyłączyć anonimowych. Nie mogłam już sobie z nimi poradzić.
      Otrzymywałam komentarze, które były bardzo nieprzyjemne i musiałam je usuwać...
      I tutaj mam ogromną do Ciebie prośbę.
      Masz kontakt z naszą najcudowniejszą, najwspanialszą Dorcią, Ona zawsze pisze na anonimowych. Proszę, powiedz Jej dlaczego wyłączyłam...A może być Ją przekonała aby założyła na razie profil, a może później zdecyduje się na pisanie bloga...
      Dla Niej, dla Jej dobra byłaby to fajna sprawa, odrzuciłaby złe myśli od siebie, miałaby większy kontakt z ludźmi. Byłaby to pewna forma terapii...
      Czulę całuję:))))

      Usuń
    3. Już do niej piszę KOCHANA, obiecałam, że jej w tym pomogę! Może nawet to przeczyta :)***

      Usuń
  55. "On i Ona" - pasjonująca historia. Życie bez pasji byłoby smutne. Powodzenia w konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Świetne projekty ;) Życzę powodzenia !

    Pozdrawiam,
    Mika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, dziękuję :)))))
      Wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  57. Maryś, powodzenia. Utalentowana z Ciebie osoba- mówię to nie pierwszy i nie ostatni raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iris, ale za każdym razem ja to czytam jak pierwszy i się rumienię :)))
      Ponoć w rumieńcach mi do twarzy, to się dalej rumienię ;)
      Ściskam cieplutko!

      Usuń
  58. A ja przeryłam kilka Twoich ostatnich postów i sie nawzruszałam,nausmiechałam...uwielbiam tu być...kolorowo-cudownie ...nie ogarniam czasem!!!I love You moja Czarodziejko!!!!
    Wiesz,że na Ciebie pierwsza zagłosuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Ściskam Cie Maryś nocną porą!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaja, a to porcja wzruszeń - cała po mojej stronie przyjemność Kochana :)))
      Mówisz, a wiesz jak Twoja torba z moim płaszczem koresponduje? Wiesz? Moja ulubiona torba (żeby nie było!) ;)))))))))))

      serdeczności Kajuś :)****

      Usuń
  59. Taka pasja co aż człowieka od środka rozpiera i promienieje to cudowna sprawa. Uwielbiam otaczać się takimi ludźmi i również między innymi z tego też powodu mój mąż moim mężem jest;) Bo On też wiecznie głowa pełna pomysłów i ręce co cuda prawdziwe tworzą. Ale największą jego miłością jest fotografia od zawsze i tą pasją, i mnie zaraził... A Ty Maryś czarujesz po prostu, świat kolorami wypełniasz i sprawiasz, że coraz bardziej uśmiechnięty się robi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak myślałam, że FOTOGRAFIA - to się czuje ;)
      A rzeczywiście jest coś w tym, że się otaczamy takimi pasjonatami. Ta pasja do życia działa jak magnes ;))))

      Usuń
  60. Czytałam i nagle zaczęłam myśleć o moich rodzicach, i o tym nad czym wcześniej się nie zastanawiałam... przytulę ich jak wrócę :-)
    Czarodziejka z Ciebie ... szyjesz, malujesz, piszesz ... dotykasz, poruszasz, prowokujesz. Dzięki :-)
    Buziaki wielkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonka, a wiesz - wzruszyłam się... Utul, utul. Ja nie wiem, czy zdążyłam wystarczająco podziękować. Ale zostały mi nieziemskie wspomnienia :)
      Serdeczności wysyłam do Was - niech Was ten śnieg odsypie!

      Usuń
  61. Pędzę Lecę głos oddało :)
    Jak ten talent w sobie znaleźć co ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej pod zamkniętymi powiekami :) Mi się wiele rzeczy śni - w takim onirycznym półśnie ;)
      Dziękuję! Bardzo mi się uśmiech rozszerzył!

      Usuń
  62. Pięknie o "Nich" napisałaś. Bardzo chciałabym być taka dla mojego syna, żeby tak kiedyś o mnie i moim mężu myślał jak ty o rodzicach. Na razie jako 7 latek zaraża się naszymi pasjami, skrapuje, rysuje, pisze swoje książki, robi zdjęcia, ogląda z nami programy naukowe, a my ciągle szukamy co jeszcze ciekawego mu pokazać.
    A twoje prace - przepiękne, "dotykające" serca. Aż zagłosowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludeczko, jest mi bardzo miło! Jestem tez przekonana, że tak właśnie będzie. Ja po moim widzę, że to zarażanie z pokolenia na pokolenie działa. Z pasją podchodzi do każdej próby poszukiwania siebie i angażuje się w to co robi sercem. Zarażony niesie w świat tę swoją karmę rodzinną :)))

      Usuń

Subscribe